| – Ach, nie! Bóg do tego nie dopuści! – wyrwało się wreszcie udręczonej Soni. Słuchała, patrząc na niego błagalnie, składając ręce w niemej prośbie, jak gdyby wszystko zależało od niego. [...] Z Poleńką na pewno będzie to samo, co z panią – rzucił nagle. Nie, nie. To niemożliwe, nie! – jak szalona krzyknęła głośno Sonia, niczym pchnięta nożem. – Bóg, Bóg na taką potworność nie pozwoli! Względem innych zezwala. Nie, nie! Pan Bóg ją obroni, Bóg!... – powtarzała nieprzytomnie. A może Boga wcale nie ma – powiedział Raskolnikow ze złośliwą satysfakcją, roześmiał się i spojrzał na nią. |
| „wszystko jest w rękach człowieka, a on pozwala sobie zdmuchnąć wszystko sprzed nosa”. |
|
Wersja do druku
Wyślij znajomemu
Popraw/rozbuduj artykuł